Blog
Barber – a kto to? 3
Barber – a kto to?

Barber – dla wielu nazwa ta nadal brzmi dość tajemniczo. Niektórym nie mówi kompletnie nic, inni kojarzą go z fryzjerem lub golibrodą, ale najczęściej nie mają pewności, o co dokładnie chodzi. W poniższym tekście wytłumaczę Ci, kto to taki i czym się zajmuje. Zahaczę również o historię, bo wbrew pozorom zawód ten ma naprawdę ciekawą tradycję.

 

Barber – golibroda czy fryzjer?

Jeśli zdecydowałeś się zapuścić bujną brodę, prędzej czy później z pewnością trafisz w ręce barbera. Zawód ten często określa się mianem męskiego fryzjera, co nie jest do końca właściwe. Zajmowanie się włosami nie jest bowiem jedynym zajęciem barbera. Oczywiście może nam również zmienić fryzurę, jednak jego podstawową misją jest troska o zarost klienta.

Więc może to po prostu golibroda? Też nie. Barber poza goleniem, zajmuje się również pielęgnacją męskiego zarostu i okolic twarzy (założę się, że żaden golibroda nie słyszał o peelingach, olejkach, balsamach czy woskach). Ponadto podstawowym narzędziem pracy golibrody była brzytwa. Barberzy, nawet jeśli się nimi posługują, to sięgają raczej po ich jednorazowe odpowiedniki.

Jeśli bardzo zależy nam na znalezieniu polskiego odpowiednika, który w pełni odzwierciedli zakres usług barbera, musielibyśmy nazwać go raczej cyrulikiem. To oni, podobnie jak pierwsi barberzy, zajmowali się strzyżeniem, goleniem oraz usługami z zakresu medycyny (o tym przeczytacie jeszcze w dalszej części tego artykułu).

Podsumujmy więc: barber łączy w sobie umiejętności zarówno fryzjera, golibrody, a gdy goli Cię na gładko, również golarza. Nie jest jednak żadnym z nich. To oddzielny zawód. Profesjonalny i równie potrzebny.

Fryzjer

 

Barber shop – paniom wstęp wzbroniony!

Gdzie pracuje barber? Oczywiście w barber shopie. Z założenia jest to lokal stworzony wyłącznie dla nas – prawdziwych facetów. Poza podstawowymi usługami niektóre z nich gwarantują nam też szklaneczkę whisky, cygaro, a nawet najnowsze wydanie Playboya. Dla pięknych pań nie ma tam miejsca i… to nam się podoba! Oczywiście dalecy jesteśmy od jakichkolwiek przejawów dyskryminacji. Po prostu jest to strefa, w której mamy poczuć się swobodnie. Pogadać o męskich sprawach, na luzie, bez skrępowania.

Sam wystrój lokalu może być już lekką sugestią – raczej nie zachęci żadnej z dam do wejścia. Barber shopy wyglądają zazwyczaj trochę jak knajpy lub zakłady fryzjerskie z poprzedniej epoki. Pełne są stylowych fotografii, są tam stare meble i charakterystyczne krzesła. Nam taki klimat się podoba. W międzyczasie ktoś jeszcze przyjrzy się naszej brodzie – skróci ją, zmieni kształt lub zgoli zupełnie na gładko. Kompleksowo zajmie się również pielęgnacją okolic twarzy (nawet najbardziej brodaty wiking chce być od czasu do czasu wymuskany). Niech nie zmyli Cię luzacka atmosfera tego miejsca – ich usługi są zazwyczaj na naprawdę wysokim poziomie.

Jednym słowem, barber shop to taki odpowiednik damskiego SPA, do którego jeździ się raczej z psiapsiółkami niż z facetem.

Barbershop

 

Krótka historia barberingu

Zawód barbera wydaje nam się nową profesją, tymczasem jego korzenie sięgają XII wieku! Przenieśmy się na chwilę do średniowiecznej Anglii. Ówcześni barberzy nie prowadzili własnej działalności – zostali pomocnikami klasztornych mnichów. Co ciekawe, nie uważano ich też za strażników męskiej urody – postrzegani byli bardziej jako uzdrowiciele. Jak to możliwe? XII-wiecznej medycynie daleko było do odkryć epoki oświecenia. Wierzono więc w różne dziwne rzeczy, np. w to, że źródłem wszelkiej zarazy są… włosy. Ich ścięcie było zatem pierwszym krokiem na drodze ku ozdrowieniu. Medyczne zapędy średniowiecznych barberów były jednak znacznie większe. Po jakimś czasie ich usługi ewoluowały i doszło do tego, że podczas gdy jeden klient był strzyżony, drugiemu w tym czasie upuszczano krew. Można było również poprosić o postawienie pijawek, a nawet zapisać się na amputację jakiejś niewielkiej części ciała. Wachlarz ich świadczeń zmniejszono dopiero w XVII wieku. Od tej pory mogli jedynie strzyc i dokonywać drobnych zabiegów kosmetycznych.

Barbershop

 

Pamiętaj, że kudłata gęba ma zachwycać, nie straszyć. Henryk I Brodaty swojego barbera nie miał – na szczęście Ty możesz.

 

Krzaczasta Broda, Maj 2018, Warszawa.

Komentarze do wpisu (3)

1 czerwca 2019

Golibroda już nie posługuje się brzytwą a właśnie jednorazówkami, z tego co mówiła mi mój fryzjer (która oferuje też usługi golibrody) brzytwy są w Polsce nielegalne od jakiegoś czasu, oczywiście można mieć ją na własny użytek ale salon fryzjerski nie może nimi dysponować a to podobno ze względów higienicznych, oczywiście jednorazówki wyglądają jak tradycyjne brzytwy ale mają wymienialne ostrze.

4 października 2019

Fryzjerka ma być może błędne informacje. Faktyczna sytuacja jest taka, że plotka o "zakazie" golenia prawdziwymi brzytwami wzięła się z wprowadzonych ekspresowo ostrych wymagań Sanepidu stanowiących, że brzytwa musi powędrować do autoklawu, po którym z kolei ostrze musi dojść do siebie kilkanaście godzin, co z kolei równało się koniecznością zakupienia od razu kilkunastu brzytew, co razem z autoklawem dawało z dnia na dzień koszty rzędu 10 - 20 tys. zł. I tak Sanepid zarżnął tradycyjnych golibrodów. Witamy w Polsce ;) Jeśli ktoś zainwestuje w taki sprzęt, może golić prawdziwymi i nawet są takie barbershopy m.in. w Szczecinie.

27 listopada 2019

Fajnie by było jak by Barberzy w Polsce uzupełniali swoją wiedzę a nie opierali wizytę na robieniu liń i skracaniu brody o połowę bo tak to sobie można samemu pomóc w domu za darmo. Większość z was nie powinno mieć barber na szyldzie tylko fryzjer i tyle w temacie. Pozdrawiam.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl